Fandom

Fanowska my little pony Wiki

Margaret i bilety do magicznego centrum handlowego/Scenariusz

< Margaret i bilety do magicznego centrum handlowego

605stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze10 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Był słoneczny dzień. Margaret spacerowała sobie po Ponyville, gdzie zauważyła stragan "Panny McSharsie".

-Dzień dobry pani! Co można tu kupić? - zapytała Margaret.

- Niczego nie sprzedaję. Można tu wygrać kilka biletów do magicznego centrum handlowego.

- Eee... Centrum handlowego?

Przechodzące obok Diamond Tiara i Silver Spoon zachichotały.

-Jak można nie wiedzieć czegoś takiego?

-Tak, centrum handlowego. Bilet taki pozwala ci tam nie tylko wejść, ale będziesz mogła również kupić wszystko, co chcesz, o połowę taniej!

-Cóż, nigdy nie byłam na takich zakupach...

-Nie mogę... No po prostu nie mogę!

Diamond Tiara już tarzała się po ziemi ze śmiechu, a po chwili dołączyła się do niej również Silver Spoon.

-No to najwyższy czas, moja droga!

Margaret zamyśliła się.

-A to fajne?

Silver Spoon spoważniała.

-Oczywiście! Nigdy tego nie zapomnisz!

-W takim razie, co muszę zrobić, żeby wygrać te bilety? - Margaret zwróciła się do panny McSharsie.

-Musisz poprawnie odpowiedzieć na pytanie, które Ci zadam. Ale uważaj, jest bardzo trudne!

-To jakie to pytanie?

-Poczekaj, gdzieś to miałam zapisane... Mam!

Zaczyna się piosenka tytułowa.

-No? - niecierpliwiła się Margaret.

-Ile butelek może wypić Berry Punch w ciągu pięciu minut?

-To proste! Dziesięć razy więcej, niż minut!

-Czyli?

-Nie umiesz liczyć, czy jak?

-Po prostu potrzebuję poprawnej odpowiedzi. Jak chcesz, mogę nie uznać tej, którą podałaś. To jak będzie?

-Pięćdziesiąt.

-Dobrze! Ile chcesz biletów?

-A mogę dziesięć?

-Możesz maksymalnie pięć.

-No to poproszę te pięć.

Miny stojących obok Diamond Tiary i Silver Spoon natychmiast się zmieniły. Teraz wyglądały, jakby miały się rozpłakać.

-Słuchaj, Margaret... - powiedziała Diamond Tiara - mogłabyś oddać nam dwa bilety? Ty jesteś jedna, a wzięłaś aż pięć...

-Hmmm... - zamyśliła się Margaret - niech pomyślę...

Silver spoon złożyła kopytka w błagalnym geście.

-Prosiiimyyy!!!

-Hmmm... - Margaret nadal się namyślała - Wiecie co? Nie, nie dam wam tych biletów.

-Dlaczego? - spytała Diamond Tiara, bliska już płaczu.

-Bo się ze mnie śmiałyście.

-Wcale się nie śmiałyśmy! - krzyknęła Diamond Tiara.

-Rzeczywiście, śmiałyśmy się... - Silver Spoon otarła łzę z oka i pociągnęła nosem. - Choć, idziemy, Diamond.

-Dobra, nie chce mi się gadać z tą... wieśniaczką! A tak w ogóle, to strasznie wolno myślisz! - powiedziała różowa klaczka.

-Po prostu wyliczałam te wszystkie razy, kiedy byłyście dla mnie niemiłe! - odgryzła się Margaret.

-Spokój! Nie chcę, żeby ktoś mi ze złości zniszczył stragan!!! - wrzasnęła panna McSharsie.

Dwie klacze - beżowa i różowa - popatrzyły na siebie nawzajem z niechęcią, po czym każda ruszyła w swoją stronę.

-Chyba nie myślałaś, że da ci bilety po tym, jak jej nagadałaś? - zapytała Silver Spoon Diamond Tiarę.

-Oczywiście. Po prostu nie chciałam, żeby czuła się zadowolona.

-Ale kiedy następnym razem będzie miała coś, co my chcemy, to nam tego nie da i będzie wypominać, jak ją obrażałaś!

-Wiesz, może już się lepiej nie odzywaj - powiedziała przez zęby Diamond Tiara.

***

-Przynajmniej mam te bilety - mruknęła Margaret wchodząc do domu - Jeszcze chwila, i by mi je siłą wyrwały z kopytka!

Ułożyła się wygodnie na kanapie i zaczęła czytać książkę.

***

Tuż przed działką państwa Movement błysnęło tęczowe światło i po chwili stała tam Rainbow Drawing. Ostatnio często używała zaklęcia teleportacji, aby móc bez problemu dotrzeć do Margaret.  Podeszła do drzwi i zapukała trzy razy. Po chwili otworzyła jej Margaret.

-Drawie! Jak się masz?

-Świetnie! Jak Ci minął dzień, Mar?

-Niezbyt dobrze... Pokłóciłam się z pewną klaczą.

-Ojejku... A o co?

-O bilety.

-Jak to? Jakie bilety? - zdziwiła się Drawie.

-Wygrałam bilety do jakiegoś tam magicznego centrum handlowego...

-MAGICZNEGO CENTRUM HANDLOWEGO?!? - zachwyciła się Rainbow - A ile wygrałaś tych biletów?

-Pięć. Fajnie, co?

-Tak! Będzie dla każdej po jednym bilecie!

-Jak to: po jednym? Przecież nas jest dwie! - zdziwiła się Margaret.

-Będzie jeszcze Catsine, Blazd i Tina. To jak, w sobotę o dziewiątej?

-Oczywiście!

***

Obie przechodziły koło domu Tiny, która właśnie wychodziła ze swoim psem.

-Cześć Tina!-Przywitała się Margaret z Rainbow Drawing

-O cześć...co tam trzymaaacie?-Zapytała Tina

-Bilety do Magicznego Centrum Handlowego! i ty idziesz z nami!-Powiedziała radośnie Margaret

-Och...masz fajnie, ale wiesz...eh...

-No choć! Będzie fajnie!

-No dobra, ale pozwólcie mi najpierw odprowadzić psa do domu...-Odpowiedziała Tina z zmartwioną miną

Weszła do domu odprowadzić psa i po chwili wróciła

-Tina...wyglądasz na zmartwioną...co jest? Nie chcesz iść?-Zapytała Rainbow

-Chcę,chcę...może powinnam powiedzieć, że nie chcę...,ale chyba nie chcę ich obrazić...są takie podekscytowane...-Powiedziała z grymasem

-Co mówiłaś?-zapytała Rainbow Drawing

-Nic...nic...

-Jeszcze coś mówiłaś! na pewno!

-Ohhh...mówiłam, że się bardzo cieszę! Zadowolona?!

-Już dobrze...-Uspokoiła ją Margaret

Wszystkie poszły dalej. Tina szła za przyjaciółkami i mamrotała coś pod nosem,jakby mówiła do siebie.


CDN.

Więcej w Fandom

Losowa wiki